Fot. nagranie z monitoringu, mat. prasowe

Strzelanina miała miejsce w lutym tego roku. Wszystko zaczęło się od zgłoszenia o uzbrojonym mężczyźnie niedaleko szpitala Brigham and Women’s Hospital w Bostoni.

Kiedy policjant pojawił się na miejscu, 41-letni Juston Root miał wyciągnąć broń i strzelić do funkcjonariusza. Mundurowy odpowiedział ogniem i trafił napastnika, po czym potknął się, a jego broń wystrzeliła drugi raz. Mężczyzna został postrzelony ponownie, tym razem w oko. 

Jak się okazało, broń napastnika była jedynie pistoletem do paintballa. 41-latkowi udało się wsiąść do auta i odjechać. 6 minut później mężczyzna rozbił samochód, po czym otworzył drzwi i upadł na ziemię. Rootowi próbowała pomóc ratowniczka medyczne, jednak policjanci kazali jej się odsunąć od mężczyzny.

Na miejscu znajdowało się 6 policjantów. Mimo że napastnik nie miał w ręce broni oraz leżał bezbronny, mundurowi oddali do niego 31 strzałów w 3 sekundy.

Rodzina ofiary oskarża policjantów o nadużycie siły i zabicie bezbronnego człowieka. W pozwie zaznaczono, że mundurowi po strzelaninie w oświadczeniu nie wspomnieli nic o tym, by 41-latek, który leżał na ziemi, stwarzał zagrożenie czy wymachiwał bronią.

Co więcej, część funkcjonariuszy w trakcie akcji wyłączyła swoje kamery. Pojawiło się jednak także nagranie, na którym policjanci po strzelaninie gratulowali sobie, mówiąc – „Tak, zabiłem tego sku…na”, czy „opróżniłem na niego swój magazynek”.

Rodzina 41-latka wytłumaczyła, że mężczyzna leczył się psychiatrycznie na chorobę afektywną dwubiegunową i zaburzenia schizoafektywne. Root miał być zawiedziony tym, że nie może zostać policjantem, dlatego nosił ze sobą pistolet do paintballa z przezroczystego plastiku.

Źródło: Polsat News

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here