Fot. zatrzymany mężczyzna, policja

W środę, 22.07.2020 r., w godzinach popołudniowych rudzcy policjanci zostali powiadomieni przez lekarzy z Górnośląskiego Centrum Zdrowia Dziecka w Katowicach, że trafiło do nich miesięczne niemowlę w bardzo ciężkim stanie. W opinii lekarzy chłopiec miał ślady znęcania się nad nim. Mimo udzielonej natychmiast pomocy medycznej dziecka niestety nie udało się uratować.

Policjanci natychmiast zajęli się tą sprawą i zatrzymali oboje rodziców. 30-letni mężczyzna i jego 29- letnia partnerka byli trzeźwi. Obecnie śledczy z wydziału kryminalnego Komendy Miejskiej Policji w Rudzie Śląskiej przesłuchują świadków i ustalają przyczyny oraz przebieg tego zdarzenia.

Prokurator zdecydował o sekcji zwłok, jej wyniki dadzą odpowiedź na pytanie, co było przyczyną śmierci chłopca. Pod opieką rodziców była jeszcze ich 14-miesięczna córka, która po przebadaniu przez lekarza została przekazana tymczasowym opiekunom.

Policja aresztowała 29-letnią Aleksandre Sz. i 30-letniego Mariusza Sz. Para jest podejrzana o brutalne znęcanie się i śmiertelne pobicie miesięcznego dziecka.

W Środę w Rudzie Śląskiej chłopiec w ciężkim stanie został przetransportowany śmigłowcem do szpitala w Katowicach. Tam mimo pomocy lekarzy dziecko zmarło.

Po przeprowadzeniu sekcji zwłok okazało się, że dziecko było katowane od momentu narodzin. Na jego ciele znajdowały się liczne siniaki, ślady pobicia, a nawet gojące się złamania kości nóg.

Przyczyną śmierci dziecka był uraz czaszkowo-mózgowy, liczne krwiaki, złamanie kości czaszki. Oprócz świeżych krwiaków były wcześniejsze rany. Nie ma mowy, aby doszło do przypadkowego powstania takich urazów – mówi prokurator Joanna Smorczewska, rzeczniczka Prokuratury Okręgowej w Gliwicach.

Śmiertelny cios najprawdopodobniej zadał 30-latek. Miało się to wydarzyć w momencie, kiedy kobieta wyszła na spacer. Para nie przyznaje się do popełnienia żadnej zbrodni. Mariusz Sz. został oskarżony o maltretowanie i zabójstwo dziecka. Aleksandrze postawiono zarzuty znęcania się ze szczególnym okrucieństwem.

– Został przeniesiony, prawdopodobnie po tym, jak ostracyzmem objęli go inni osadzeni. Ostracyzm to w tym przypadku słowo łagodne. Mężczyźni osadzeni w Areszcie Śledczym przy ulicy Siemińskiego 10 (dawna Wieczorka) w Gliwicach przywitali 30-letniego mieszkańca Rudy Śląskiej wulgaryzmami i głośnymi krzykami było je słychać za murami, w okolicy aresztu. Inni więźniowie nie chcieli w swoim sąsiedztwie zabójcy niemowlęcia, wykazywali względem niego dużą wrogość – przekazał portal Nowiny Gliwickie.

30-latek trafił już do innego aresztu. Miejsce, w którym będzie czekał na wyrok ze względów bezpieczeństwa zostało utajnione.

Źródło: policja.pl / Super Express

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here