fot. Facebook

W czwartkowy wieczór byłam świadkiem haniebnego incydentu. Wracając do domu ok. godziny 21:40, zauważyłam pijanego mężczyznę przysypiającego na ławce na przystanku autobusowym Metro Wilanowska. Mężczyzna był najprawdopodobniej bezdomny, nie był jednak agresywny i nikogo nie zaczepiał. – relacjonuje Krystyna Gierłowska, która opisała całą sytuację i opublikowała krótki film w mediach społecznościowych.

Do mężczyzny podszedł ochroniarz, który uderzył go pałką i krzyczał, że ma stąd „spierd****”. Oberwało się również kobiecie z Ukrainy, która chciała interweniować.

Atakowany mężczyzna był przytomny, lecz zdezorientowany. Ochroniarz zaczął przygniatać mężczyznę całym swoim ciężarem do ławki i przykuł go kajdankami do oparcia. Nie reagował na protesty mężczyzny i jego słowa „duszę się”. Nie był to pracownik ochrony metra, nie wiadomo w jakim obiekcie pracował.

Przechodnie nie reagowali, ja od pewnego momentu zaczęłam nagrywać brutalne postępowanie ochroniarza. Kobieta z przystanku również zaczęła protestować, na co agresor obrzucił ją wyzwiskami – cytuję: „wracaj do siebie, ukraińska ku*wo”. Ochroniarz bez wyraźnego powodu (atakowany nie był w stanie stawiać czynnego oporu) użył również gazu pieprzowego. Gaz rozpylił się zarówno na przebywającą na przystanku kobietę, jak i na mnie. Zdążyłam wsiąść do autobusu 217, w przeciwnym razie obawiam się, że mogłabym również zostać zaatakowana.

Zachowanie „ochroniarza” było niczym nieumotywowane – mężczyzna na przystanku nie zakłócał spokoju przechodniów, niczego nie ukradł, nie był agresywny. W przeciwieństwie do ochroniarza, który swoją odblaskową kamizelkę oraz rangę potraktował jako pretekst do jawnego okrucieństwa. My, mieszkańcy Warszawy płacimy przecież swoje podatki także po to, by czuć się jako obywatele stolicy bezpiecznie. Jak to możliwe, jeśli w ochronie pracują zwykli bandyci i uzurpują sobie prawo do takiego zachowania? – komentuje kobieta.

Krystyna Gierłowska zaznacza, że zaatakowany mężczyzna nie stawiał oporu.

Pani Krystyna Gierłowska w mediach społecznościowych opisała, że sprawcą brutalnej interwencji był pracownik firmy Solid Security. Ta informacja została zweryfikowana przez firmę, która kategorycznie zaprzeczyła takim doniesieniom.

„Nie jest prawdą, że sprawca brutalnej interwencji na przystanku autobusowym Metro Wilanowska jest pracownikiem firmy Solid Security Sp. z o.o.”

Źródło: Facebook

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here