fot. screenshot

Kibice w Anglii zaczęli gromadzić się w centrum Londynu chcąc chronić posągi przed atakami i wandalami. Sytuacja związana jest z protestami antyrasistowskimi po śmierci George’a Floyda.

Różne grupy z całego kraju, w tym działacze skrajnie prawicowi, powiedzieli, że przybyli do Londynu, aby chronić symbole brytyjskiej historii. Podczas ostatnich aktów wandalizmu i niszczenia historycznych posągów policja nie reagowała i nie chroniła zabytków. Teraz, gdy na miejsce przybyli między innymi kibice, do centrum Londynu zjechało się setki policjantów. To rozwścieczyło wszystkich zgromadzonych, ponieważ policja zaczęła rozganiać tłum.

Minister spraw wewnętrznych Priti Patel określiła przemoc wobec policjantów jako „całkowicie niedopuszczalną zbrodnię”.

Burmistrz Londynu Sadiq Khan wezwał demonstrantów do „odejścia teraz”, aby zapobiec dalszej przemocy i rozprzestrzenianiu się koronawirusa w mieście.

Setki osób zebrało się wokół pomnika wojennego Cenotaph w Whitehall i zabitej deskami statuy Winstona Churchilla na Parliament Square.

W oświadczeniu londyńskiego pogotowia stwierdzono, że w związku z zamieszkami do szpitala trafiło 15 osób, w tym dwóch policjantów.

Policja próbowała powstrzymać protestujących kibiców przed dostaniem się do Hyde Parku, gdzie miała miejsce demonstracja antyrasistowska, która w dużej mierze była pokojowa.

Organizatorzy z ruchu Black Lives Matter namawiali ludzi, aby nie brali udziału w żadnych wiecach antyrasistowskich zaplanowanych na weekend w obawie, że mogą wystąpić starcia z skrajnie prawicowymi grupami. Jedna demonstracja zaplanowana na sobotę w Londynie została przyśpieszona o jeden dzień.

„Przemoc wobec naszych funkcjonariuszy policji nie będzie tolerowana”. – napisała minister spraw wewnętrznych.

Jeden z protestujących miał oddać mocz na policyjny pomnik. Poseł Tory Rob Halfon skomentował tą sytuację jako przerażającą. Dodał, że „ma nadzieje, że znajdą tę osobę, zamkną ją i wyrzucą klucz.”

Źródło: BBC

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here