fot. Facebook

Artur Szpilka w rozmowie z dziennikarzem portalu Interia.pl zapytany oto, w jakiej jest kondycji mentalnej i psychicznej odpowiedział, że dużym rozczarowaniem, było jego zachowanie po ostatniej walce z Radczenko, która odbyła się 7 marca na gali bokserskiej w Łomży.

Artur Szpilka przyznał się do swoich problemów psychicznych. Po walce z Radczenko wpadł w wielki dołek psychiczny, bokser wyznał, że to depresja! Depresja to stan, w którym występuje pogorszenie nastroju, spadek energii, obniżenie aktywności i zainteresowań. Takie objawy mogą dotknąć każdego, kto doświadczył długotrwałych sytuacji stresowych, przemęczenia lub przykrych zdarzeń losowych.

Szpilka w rozmowie z Interią przyznał się do swoich problemów zdrowotnych i wyznał szczerze, że po tym wszystkim się podnosi.

„Odpowiem szczerze, że się podnoszę. Łatwo nie było, bo miałem duże ambicje i one są nadal, ale w pewnym momencie zdałem sobie sprawę, że coś jest nie tak. Wiele rzeczy zmieniło się w moim życiu i cały czas się zmienia, a teraz doszła do tego jeszcze ta kontuzja. Bardzo powoli wracam na drogę, gdzie właściwie powinienem się znaleźć i jak powinienem myśleć. 

Dopiero tydzień temu, dostałem zgodę na bieganie. Wcześniej, przez miesiąc, właściwie nie mogłem nic robić. Dla sportowca, który od nastolatka regularnie trenuje, to coś okropnego. To wszystko, w połączeniu z kwarantanną i izolacją, gdy praktycznie w ogóle nie można było wychodzić z domu, tak strasznie uderzyło mi na głowę, że wpadłem w depresję.

Mam nadzieję, że to już za mną i wierzę, że po deszczu zawsze wychodzi słońce. Teraz czekam, aż to słońce dla mnie znów zaświeci, ale też wiem, że nie stanie się to samo. Muszę na to pracować.”

Szpilka powiedział, że czuje się świetnie jak na swój wiek i to z pewnością nie jego ostatnie słowo w boksie.

„Teraz jestem po operacji barku, po której mam dłuższą przerwę, z czego początkowo nie zdawałem sobie sprawy. Do tego dochodzi zejście do kategorii cruiser, zbicie 20 kilogramów i walka, która nie ułożyła się tak jak oczekiwałem, choć jak zawsze poprzedziła ją ciężka praca. Myślę sobie, że tak w życiu chyba już jest, że te najwspanialsze rzeczy przychodzą po największych trudach. W tej chwili mam 31 lat, więc gdybym uważał, że dzieje się ze mną coś nie tak, to może bym powiedział: „słuchajcie, to jest koniec”. Ale tego nie ma. 

Na pewno mogą mieć żal do siebie, dlaczego w głowie było tak, a nie inaczej i wcześniej nie ruszyłem na rywala, lecz to już historia. Teraz moją motywacją i zastrzykiem energii jest osoba nowego trenera, Andrzeja Liczika. Plany sportowe są, ale fajne jest też to, że ja mam plany też poza tym wszystkim. Zawsze jest alternatywa, już nawet po boksie, ale to właśnie ten sport jest całym moim życiem, które kocham.

Tak jak rozmawiałeś ze mną jeszcze w zakładzie karnym i słyszałeś młodego chłopaka, który miał marzenia, tak dziś rozmawiasz ze starszym o 10 lat gościem, który wciąż ma aspiracje, ale już trochę w życiu przeżył wzlotów i upadków. Jednak ciężko zapierniczał, zarobił trochę na swoje życie i przy tym wszystkim nie zwariował. Wręcz przeciwnie, mam jeszcze w sobie ambicje sportowe.

Cały wywiad z Arturem Szpilką przeczytacie tutaj.

Źródło: Interia.pl

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here