Zdjęcie podglądowe

Zdarzenie miało miejsce w środę na warszawskim Mokotowie. Około godziny 14:30 pod sklep jubilerski podjechał Citroen na niemieckich rejestracjach.

W aucie siedziało dwóch mężczyzn w wieku około 50 lat. Jeden z nich udał się do sklepu i oznajmił, że zamierza kupić biżuterię. Pracownik lokalu wciągnął paletę z kosztownościami, którą złodziej wyrwał mu z rąk i rzucił się do ucieczki.

Ta z resztą nie trwała długo, ponieważ niecałe 1,5 kilometra dalej w aucie skończyło się paliwo. Złodzieje zatrzymali auto niedaleko jednej z ambasad.

Kierowca został w samochodzie, a jego wspólnik wziął kanister i udał się na pobliską stację.

Po chwili do auta podeszli policjanci, którzy oświadczyli, że parking jest wyłączony z ruchu i nie można z niego korzystać. W tym samym momencie wszystkie jednostki policji w Warszawie otrzymały informację o napadzie oraz opis samochodu, jakim uciekli złodzieje.

Kierowca próbował się tłumaczyć jednak na nic się to nie zdało. Został natychmiast zatrzymany przez funkcjonariuszy. Drugi z rabusiów wpadł w ręce policji kilka minut później.

Cała akcja od napadu do schwytania złodziei trwała kilkanaście minut.

Źródło: RMF FM, TVP Info

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here