Fot. Mike Tyson, materiały prasowe

Legendarny bokser zanim roku stał się bankrutem miał na swoim koncie ponad 300 milionów dolarów. Większość swoich pieniędzy bokser wydał na imprezy i kobiety. Część środków natomiast mieli zagarnąć dla siebie nieuczciwi promotorzy.

Gdy byłem młody, nie umiałem zarządzać pieniędzmi, wydawałem je na prawo i lewo. Byłem jak zwierzę. Trwoniłem pieniądze na imprezach. A bawiłem się ze wszystkimi i ze wszystkimi się pie*****m. Pie******m się też z ich matkami, siostrami i kuzynkami. To były prawdziwe orgie, byłem szalony. Byłem chory, ale nie zdawałem sobie z tego sprawy. A tym dziewczynom kupowałem jeszcze samochody. I to wielu dziewczynom. – powiedział w niedawnym wywiadzie bokser.

W 2003 roku bokser ogłosił, że ma 34 miliony długu. Wśród osób, którym Tyson wciąż zalega z pieniędzmi jest Polak – Tomasz Babiloński. Promotor zaprosił go na galę Warsaw Boxing Night, ale ostatecznie się nie pojawił.

W gronie osób, u których zadłużony jest Mike Tyson znajduje się m.in. Polak – Tomasz Babiloński, promotor, który zaprosił boksera do naszego kraju. Pięściarz ostatecznie nie pojawił się na gali Warsaw Boxing Night, a biznesmen wciąż nie odzyskał swoich pieniędzy.

Do dziś nie otrzymałem nawet złotówki. A z odsetkami wisi mi około 100 tysięcy dolarów. Oficjalnie jest bankrutem, więc nie da się tego zbytnio wyegzekwować. Paradoks polega na tym, że przyjeżdżał później do Polski, aby kręcić reklamy. Ale no cóż, taka już moja nauczka – przyznał Tomasz Babiloński.

Źródło: sport.pl

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here