Fot. Mariusz Pudzianowski i Martin Lewandowski

Martin Lewandowski, jeden z organizatorów Konfrontacji Sztuk Walki w rozmowie z MMA Rocks przyznał, że przez długi czas pozostawał w konflikcie z Mariuszem Pudzianowskim.

Były strongman podczas gali KSW 51 odbył ciężką walkę z Erko Junem. Ostatecznie udało się wygrał Pudzianowi, jednak współorganizator imprezy publicznie uznał, że nie był zadowolony z dyspozycji zawodnika.

Była rozmowa z Pudzianem. Byliśmy ze sobą pokłóceni bardzo długo. Gdzieś tam u siebie na Instagramie wrzuciłem relację, że między nami jest już sztama. Ale faktycznie pluliśmy na siebie przez długi okres tak na poważnie. Wydaje mi się, że zasłużyłem i on i ja na to, że po tylu latach wspólnej pracy możemy sobie czasami powiedzieć rzeczy, które są niemiłe. I pierwszy raz może publicznie pozwoliłem sobie na jakąś krytykę jego osoby, ale ja, nie wchodząc w szczegóły, poczułem się przez niego po prostu oszukany i ta moja frustracja wyszła podczas wywiadów i później mu to w prywatnej rozmowie powiedziałem dlaczego tak, a nie inaczej się zachowałem. – wyznaje Lewandowski.

Jednak jak wyjaśnił w dalszej części wywiadu, wojenny topór został już zakopany – Mariusz zmienia część elementów w przygotowaniach, co mnie cieszy. Jest facetem,który sam potrafi się mobilizować i to jest w nim super cenne. Nie trzeba go jakoś specjalnie stymulować i motywować, bo jest zmotywowany, tylko czasem jak każdy wpada w pewne schematy i powiela je. I na to chciałem Mariuszowi zwrócić uwagę. Przegadaliśmy to sobie. Daliśmy sobie po pysku i już jest ok.

Źródło: mmarocks.pl

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here