fot. WOTORE
fot. WOTORE

18 stycznia odbył się pierwszy w Polsce turniej na gołe pięści – Wotore. Wszyscy byli ciekawi, jak potoczą się walki oraz jak poradzą sobie z pierwszą galą sami organizatorzy. Ci jednak nie zawiedli i pokazali pełen profesjonalizm.

Zwycięzcą turnieju został Marek Samociuk, który w finale pokonał Szymona Szynkiewicza przez TKO. Główną nagrodą turnieju było 50.000 PLN.

Oprawa gali była wręcz niesamowita, przypominała legendarne sceny z filmu The Quest. W całej gali największe kontrowersje wzbudził pomysł z wypychaniem, który fani od razu skrytykowali. Organizatorzy jednak zdawali sobie sprawę z błędu jaki popełnili i w ostatniej walce finałowej w ostatnim momencie wycofali te zasady.

Organizatorzy wysłuchali nawoływań i komentarzy fanów i regulamin wydarzenia zostanie zmieniony. II Turniej odbędzie się na przełomie maja/czerwca, zgłoszenia będą przyjmowane w marcu.

– Zwiększymy średnicę areny z 9 do 12m.
– Zmodyfikujemy krawędzie i spady areny.
– Przez pierwsze 3 do 5 minut wypchnięcia / wyrzucenia z areny nie będą decydować o wyniku walki.
– W walce finałowej i superfight zawodnicy walczą do oporu, niezależnie od liczby wypchnięć / wyrzuceń z areny.
– Być może pojawią się 2 kategorie wagowe (lekka i ciężka)

Komunikat WOTORE:

Słowem wyjaśnienia, skąd pomysł z wypchnięciami, które wzbudzają tyle kontrowersji dookoła? Po pierwsze Wotore to autorski pomysł, oparty na zasadach vale tudo, boksu birmańskiego ale też przemyśleń i założeń samych twórców.

Otwarta arena Wotore, reguły i brak ograniczeń w postaci siatki i lin, pozbawia możliwości zamknięcia rywala i mozolnej pracy zapaśniczej. Zmusza natomiast do pracy na nogach, trzymania się środka areny i tam toczenia pojedynku, gdyż logika podpowiada, że praca na skraju jest jak balansowanie po linie lub stąpanie po cienkim lodzie. Uważamy, że nasza formuła jest odzwierciedleniem vale tudo sprzed 20 lat, kiedy konfrontowali się ze sobą zawodnicy różnych dyscyplin i moment zwycięstwa jednego stał się automatycznie powodem do refleksji drugiego zawodnika o brakach w płaszczyźnie, w której odniósł porażkę.

Nie sposób sobie wyobrazić dojścia do finału przez zawodników po tylu starciach na gołe pięści na zasadach „bez zasad”, gdzie walkę kończy najchętniej K.O. – Umówmy się, że w całym widowisku zdrowie i bezpieczeństwo zawodników jest najważniejsze. Liczne urazy jak połamane palce, pęknięte kości i końcówki żeber czy połamane śródstopie, których doświadczyli uczestnicy I turnieju tylko utwierdzają nas w przekonaniu, że całkowita rezygnacja z wypchnięć jest niemożliwa, aczkolwiek zmiany, które przygotowaliśmy spowodują, że walki będą z pewnością bardziej widowiskowe i pozbawione kalkulacji od 1 sekundy.

Słuchamy Was i mamy świadomość, że niektóre walki kończyły się zbyt szybko i niepotrzebnie, przecież my też tam byliśmy. W tym miejscu słowa uznania dla Szymona Szynkiewicza i Marka Samociuka za wyrażenie zgody na walkę do oporu w ostatniej chwili, dosłownie 2-3 minuty przed walką finałową. Swoją drogą, pokażcie nam federację, w której zawodnicy darzą się tak wielkim szacunkiem, jak miało to miejsce 18 stycznia na arenie Wotore.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here