W drugim co do wielkości hiszpańskim dzienniku o charakterze liberalnym – “El Mundo” ukazał się artykuł o Witoldzie Pileckim i jego czynach z czasów II wojny światowej.

„Był jedynym więźniem, który sam wszedł do obozu zagłady Auschwitz, choć nie znał horroru, który miał w nim być.” – napisał dziennik, zaznaczając, że jedynym celem było utworzenie tam ruchu oporu.

„Hiszpańska gazeta odnotowuje wszechstronność rotmistrza podczas drugiej wojny światowej. Wskazuje, że we wrześniu 1939 r. bronił on granic Polski, aby po klęsce i okupacji włączyć się w działalność podziemia. Zaznacza, że pozostał w nim aż do swojej śmierci z rąk komunistów w 1948 r.”

Dziennik posługując się informacjami, które zostały zawarte w książce „Ochotnik” – wydanej przez byłego angielskiego korespondenta wojennego Jacka Fairweathera wskazał, że raporty przygotowane przez Pileckiego Brytyjczycy uznali za „przesadzone”.

„Po ucieczce, gdzie spędził kilka dni w ukryciu w domach cywilnych, oprócz wysłania raportów do Brytyjczyków, którzy uważali je za „przesadzone”, ponownie skontaktował się z członkami polskiego ruchu oporu i próbował przekonać ich o okropnościach, które żyją w obozie zagłady”

“Członkowie Związku Organizacji Wojskowej pracowali w różnych częściach tego obozu, od biur SS po zespoły doktora Mengele (…). Cała działalność w Auschwitz została szczegółowo udokumentowana i wysłana na zewnątrz także dzięki bohaterskiej pomocy wielu polskich cywilów, którzy odbierali raporty wysyłane przez Pileckiego” – napisał “El Mundo”.

“W 1947 r. Pilecki zaczął zbierać dowody dotyczące masakr oraz egzekucji popełnionych bez wyroku przez Rosjan na terytorium Polski, zarówno podczas wojny, jak i po jej zakończeniu, przez co stał się celem Kremla”  – dodaje dziennik.

Na sam koniec napisano, że to 25 maja, czyli rocznica śmierci Witolda Pileckiego, będzie Międzynarodowym Dniem Bohaterów Walki z Totalitaryzmem. Parlament Europejski przyjął rezolucję wzywającą do ustanowienia nowego dnia pamięci.

Artykuł dostępny jest tutaj.

Źródło: PAP/elmundo.es
Fot. rp.pl

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here