Kamil Durczok na swoim profilu w mediach społecznościowych opublikował długi post, w którym opisuje swoje stanowisko w sprawie podrabiania podpisów. Znany dziennikarz został zatrzymany 2 grudnia – miał podrobić podpis byłej żony na wekslu wartym 2 miliony franków szwajcarskich. Dla byłego dziennikarz TVN był to na pewno ciężki rok – najpierw spowodował wypadek pod wpływem alkoholu, a na początku grudnia został aresztowany i doprowadzony do Prokuratury Regionalnej w Katowicach. 

Sprawa dotyczy jednoznacznie kredytu wziętego w sierpniu 2018 roku. Wtedy bank, który udzielił pożyczki, zwrócił się do byłej żony Durczoka o wykupienie weksla przez brak spłaty należności. Kobieta, gdy o wszystkim się dowiedziała, zaprzeczyła jakoby jej podpis widniał na dokumencie.

Dziś (18 grudnia) zapadnie decyzja, czy Kamil Durczok trafi do aresztu, czy będzie cieszył się wolnością.

„Drodzy,

przede mną jeden z przełomowych momentów w moim życiu. W środę Sąd Okręgowy w Katowicach zdecyduje, czy pozostanę na wolności, czy też będę musiał bronić swojego dobrego imienia zza murów aresztu.

Dotąd milczałem. Nie komentowałem ani decyzji Sądu I instancji, ani informacji wyciekających z Prokuratury. Powstrzymywałem się od komentarzy, choć wielu uznawało to za słabość i brak argumentów na swoją obronę. Zdziwienie było pewnie tym większe, że przez lata aktywności dziennikarskiej przyzwyczaiłem Was do szybkiej i zdecydowanej reakcji na to, co dzieje się wokół.”

Całe oświadczenie:

Drodzy,przede mną jeden z przełomowych momentów w moim życiu. W środę Sąd Okręgowy w Katowicach zdecyduje, czy…

Publiée par Kamil Durczok sur Mardi 17 décembre 2019

fot. EAST NEWS
Źródło: Facebook Kamil Durczok / PAP

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here